Żyć w zrównoważony sposób, czyli jak?

W ostatnich latach coraz większym zainteresowaniem cieszą się naturalne produkty, ekologiczne materiały oraz działania związane z oszczędzaniem energii i surowców. Widoczne trendy zielonej filozofii to już na szczęście nie tylko chwilowa moda, ugruntowany styl życia wielu osób, który promieniuje na innych i ma coraz większy wpływ na, nasze otoczenie i całą planetę. To cieszy, ale zielony styl życia ma też swoją drugą stronę. Staramy się więc żyć mądrze i ekologicznie, ale równocześnie musimy zauważać i omijać pułapki, których na rynku i w codziennym życiu pojawia się całkiem sporo.  

Wielu z nas przyzwyczaiło się już do tego, że produkty wytworzone z naturalne surowców i z dbałością o proces produkcji mogą być droższe od innych. Czy chętnie płacimy za bycie eko? To zależy. Dla przykładu w walce z jednorazowym plastikiem stanęła ostatnio znana sieć Carrefour. W ramach inicjatywy zakupy do własnych opakowań sklep wprowadził wielorazowe woreczki na warzywa i owoce wykonane w 100% z bawełny. No i rozpętało to dyskusję. Cena takiego worka wynosi 5,99 zł. Dla niektórych to sprawdzony patent i żadna nowość – worek, który możemy ponownie wykorzystywać lub oddawać dalej. Ale czy spodobało się ono klientom Carrefour? Świadomym na pewno tak, ale pojawiły się głosy, że taka polityka może na początku budzić opór klientów i wręcz zniechęcać do przejścia na eko-stronę. Kupno woreczka za prawie 6 złotych to spory wydatek i bariera nie do przeskoczenia dla osób, które do tej pory pakowały warzywa do kilku foliówek. Jak widać nawet szczytny eko-cel ma wiele twarzy i wzbudza różne emocje.

  
Bycie eko zobowiązuje do zmiany swoich codziennych nawyków, ale w przemyślany sposób i bez gwałtownych ruchów. To działa tak samo jak odstawienie palenia albo przejście na dietę. Najlepiej zaczynać od małych kroków, ponieważ tak łatwiej jest się przestawić na nowe, zielone zasady. Od czego zacząć? 

Krok po kroku

Może pomóc stosowanie się do zasady 3R (reduce, reuse, recycle), lub po polsku 3U (unikaj, używaj powtórnie, utylizuj). Sprowadza się to w dużej mierze do ograniczania konsumpcji dóbr, czyli kupowania tylko wtedy, gdy nie możemy danego produktu pożyczyć od kogoś lub wypożyczyć na jakiś czas. Gdy mamy w domu zamiennik – nie kupujemy nowego lub ewentualnie kupujemy z drugiej ręki. Brzmi groźnie? Nie. Oznacza to po prostu, zredukowanie nabywania rzeczy. To kwestia przestawienia w głowie odpowiedniej wajchy. Takie podejście nie oznacza, że nie mamy kupić spodni, ale może warto jeszcze raz przejrzeć swoją szafę i znaleźć w niej zapomnianą parę, a jeśli mamy ochotę na „coś nowego” poszukać w lumpeksie, na giveboxie lub na targu ciuchów z drugiej ręki. Dopiero, gdy żadna z opcji nie jest możliwa, czas pomyśleć od jakiej marki chcę kupić ubranie (czy podoba mi się jej idea, czy jest lokalna) i z jakiego materiału uszyte są spodnie oraz czy np. kupując produkt wspieram szczytny cel. Kupowanie przestaje być nagle prostą czynnością, ale staje się wieloetapowym procesem, nie tylko świadomym wyborem konsumenckim, ale wręcz decyzją światopoglądową i polityczną.  

Mini nawyki

Inny przykład to choćby torby na zakupy wielokrotnego użytku czy kupowanie produktów na wagę. Proste środki, które prowadzą do celu. Byleby nie prowadziły do nazbierania w domu 20 bawełnianych toreb na zakupy. Choć, jeśli się tak zdarzy, zawsze można je podarować lub przekazać. Pamiętajmy, aby nie być dla siebie zbyt surowym, a zamiast tego po prostu planować zakupy – to bardzo pomaga, a skutkuje także oszczędzaniem. Sposoby można mnożyć. Dość przełomowe jest ograniczanie używania  samochodu, a zamiast tego jazda rowerem. Korzystanie z tego środka transportu jest bardzo popularne w krajach takich jak choćby Dania czy Holandia. Tam rowerzystów spotykamy o każdej porze roku – co w Polsce bywa używane jako argument przeciwko jeździe zimą i jesienią na rowerze. Dajmy sobie szansę! Wszak zimy w Polsce praktycznie się skończyły.

Pamiętajmy, że sprzęt, który jest w dobrym stanie, a którego nie potrzebujemy można komuś podarować, a sposobem naszych babć wykorzystywać słoiki po zakupionych produktach do domowych przetworów lub sypkich produktów typu mąki czy kasze. Bardzo ważna jest również segregacja odpadów (wiele osób zaczyna od tego punktu, i bardzo dobrze!) ponieważ ułatwia pracę sortowni i dzięki temu usprawnia recykling.

Greenwasching

Na fali popularności nurtu eko pojawiły się również firmy, które postanowiły go wykorzystać do podbijania swoich wyników sprzedażowych. Doprowadziło to tego, że wielu producentów zaczęło zieloną filozofię stosować w swoich chwytach marketingowych. Powstało zjawisko zwane greenwasching, czyli w wolnym tłumaczeniu „zielone kłamstwo” lub po prostu „ekościema”. Jest to wykorzystywanie zielonych idei do promocji swojego biznesu, który nie ma nic wspólnego z ekologią. Nie wystarczy „godzina dla ziemi”, „zielony dzień w biurze” czy nowy kolor strony – bardziej zielony. Za ideą powinny iść prawdziwe zmiany i ich świadomość jak np. uświadamianie pracowników o korzystaniu z korespondencji e-mail zamiast drukowania, przygotowaniu pojemników umożliwiających segregację śmieci czy miejsc przeznaczonych do oddawania niepotrzebnych przedmiotów. 

A co oznacza bycie eko?

Z jednej strony zgodnie z założeniami produkty eko powinny składać się w jak największym stopniu z naturalnych zasobów ziemi. Z drugiej natomiast ekologiczne wyroby muszą powstawać wskutek najlepszych pod względem środowiskowym praktyk. Nie mogą zakłócać, czy wręcz niszczyć żadnego ekosystemu, a ich działanie powinno wspierać zagrożone układy przyrodnicze. W żadnym razie produkcja nie może wpływać na stan populacji zwierząt i roślin występujących na terenie upraw. Jeśli natomiast jakiekolwiek zagrożenia mogą wystąpić konieczne jest zapewnienie im odpowiedniej ochrony. To podejście holistyczne, nie wybiórcze. 

Skąd mam to wiedzieć? 

Podstawy to czytanie etykiet, sprawdzanie pochodzenie produktów i CO2 jaki one generują. Przejście na zieloną stronę wciąga – myślmy, drążmy, podważajmy, poszerzajmy swoją wiedzę z zakresu ekologii i ochrony środowiska. Można chodzić na warsztaty, śledzić osoby zaangażowane w tę tematykę i przede wszystkim nie bać się nie wiedzieć, pytać i dać sobie prawo do błędu. Wszak dobrze wiemy, że nadgorliwość… jest najgorsza! ☺  

Śledź nas uważnie!

Najnowsze

susza

Jak susza może nam zaszkodzić?

Na Polaka rocznie przypada mniej niż 1600 m3 wody. Z tym wynikiem pozycjonujemy się na szarym końcu Europy. W dodatku praktycznie nie zatrzymujemy wód opadowych. Jeśli nic nie zrobimy, to z każdym rokiem skutki malejących zasobów wodnych będziemy odczuwać coraz dotkliwiej.

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj.