susza

Jak susza może nam zaszkodzić?

Polska boryka się ogromną suszą. Jest to sytuacja o tyle niepokojąca, że nawet padający ostatnio dość regularnie deszcz nie wpływa na podniesienie się poziomu wód gruntowych. Woda opadowa zbyt szybko odpływa z powodu błędów w planowaniu infrastruktury. Brakuje m.in. zbiorników retencyjnych, a szczególnie tych małych do 1000 m3. Wieloletnie zaniedbania gospodarki wodnej mogą przynieść katastrofalne skutki. Możemy mieć największy problem z wodą od 50 lat. Przyczyny upatruje się także w zmianach klimatycznych, których konsekwencje to np. brak ostrej zimy i śniegu. 

Prawie jak w Egipcie

Zmiany klimatyczne, jak i pomijanie kwestii wodnych w planowaniu przestrzennym spowodowały, że rocznie na Polaka przypada mniej niż 1600 m3 wody. Jest to niewiele więcej niż na jednego mieszkańca Egiptu. A podczas suszy ta ilość ulega znaczącemu skurczeniu. Z tym wynikiem pozycjonujemy się na szarym końcu Europy. W dodatku praktycznie nie zatrzymujemy wód opadowych, jest to zaledwie 6% (dla porównania w Hiszpanii prawie 40%). Martwi fakt, że z suszą w Polsce mamy do czynienia od wielu lat, a nie potrafimy podjąć zdecydowanych kroków, by jej przeciwdziałać. Jeśli nic nie zrobimy, to z każdym rokiem skutki malejących zasobów wodnych będziemy odczuwać coraz dotkliwiej. 

Zmiany klimatyczne

Zmiany klimatu mają ogromny wpływ na występowanie anomalii pogodowych. Sprawiają też, że zjawiska atmosferyczne stają się coraz gwałtowniejsze. W Polsce poważną konsekwencją długofalową jest chociażby brak wody. Od kilku lat nie było ostrej zimy, a co za tym idzie i pokrywy śnieżnej, która utrzymywałaby się na powierzchni ziemi przez kilka miesięcy. W ten sposób woda byłaby naturalnie, stopniowo rozprowadzana po ziemi, zasilała gleby, rzeki i wody podziemne. Kolejną kwestią jest zmiana charakteru opadów. Dziś są to przeważnie gwałtowne i krótkotrwałe nawałnice. Powstałe z nich strumienie wody zbyt szybko odpływają do rzek, nie zatrzymują się w ziemi i nie zasilają wód podziemnych. 

Gospodarowanie wodą

Polskie władze za wolno reagują na zmiany klimatyczne, a ponadto do naprawienia mamy błędy kilku dekad. Całkowicie brakuje zbiorników retencyjnych, również tych małych do 1000 m3, na które nie są wymagane specjalne pozwolenia na budowę. Nie zbieramy i nie wykorzystujemy deszczówki w miejscu opadu. Betonowanie kolejnych powierzchni w miastach dodatkowo potęguje ten problem. 

Niestety do tej pory inwestowanie w gospodarkę wodną zawsze spadało na dalszy plan, ponieważ są to bardzo kosztowne operacje, które w dodatku nie przynoszą spektakularnych efektów. Działania te muszą również godzić z pozoru rozbieżne cele jakimi są ochrona przeciwpowodziowa i zatrzymywanie wody. Właściwie zaplanowane systemy będą się uzupełniać i kompensować. Zbiorniki i powierzchnie przepuszczalne odbiorą wodę opadową czy roztopową i zapobiegną zalaniom. 

To realne zagrożenie

Susza jest ogromnym problemem, nie tylko ze względu na brak wody, ale również na zagrożenie pożarami. Niedawno palił się największy park narodowy nad Biebrzą, gdzie z dymem poszło wiele hektarów lasów.  Choć pogorzelisko już ponownie się zazielenia to strat w faunie nie uda się odbudować tak szybko. Tysiące zwierząt uciekło lub straciło życie w ogniu. Pożarów spowodowanych suszą boją się także rolnicy, choć ich główną obawą jest w tej sytuacji nieurodzaj. Konsekwencje niskich plonów odczuwają wszyscy, gdyż rosną wtedy ceny żywności. 

Co musimy zrobić?

W zapobieganiu suszy pomóc może również tzw. mała retencja i bioretencja, czyli zatrzymywanie wody tam, gdzie spadła. Jest to tworzenie m.in. niewielkich zbiorników na deszczówkę, stawów i oczek wodnych oraz powiększanie powierzchni zielonych. Dobrym sposobem jest także renaturyzacja małych rzek czy ochrona terenów podmokłych. By ocalić planetę musimy traktować wodę jako ważny element ekosystemu. 

W Polsce gospodarką wodną i małą retencją zajmują się Wody Polskie. Państwowa jednostka prowadzi wiele programów związanych z ochroną przed powodziami i suszą. Odpowiada za zrównoważone zarządzanie zasobami wodnymi kraju, a także podejmuje działania edukacyjne. W ramach akcji „Stop suszy” radzi właścicielom posesji czy służbom miejskim, aby zamiast trawników, które pochłaniają mnóstwo wody zakładać kwietne łąki i ogródki deszczowe które doskonale zachowują wilgoć w glebie. Takie rozwiązania znajdziemy już m.in. we Wrocławiu i Gdyni. Na terenach uprawnych wilgotność, nawet o 25%, zwiększa się dzięki sadzeniu drzew między polami. Wody Polskie na wsiach realizują kilka długofalowych działań, by odwrócić błędy ekspansywnego odwadniania, zapoczątkowane dziesiątki lat temu. 

Za granicą popularne są tzw. miasta-gąbki. W Szanghaju i Kopenhadze tworzone są specjalne obszary zielone z roślinnością, która zatrzymuje wodę. Coraz popularniejsze są również ogrody na dachach budynków, a w Szanghaju np. znajdują się nawet na autobusach. 

A co Ty zrobisz, by walczyć z suszą?

Najnowsze

susza

Jak susza może nam zaszkodzić?

Na Polaka rocznie przypada mniej niż 1600 m3 wody. Z tym wynikiem pozycjonujemy się na szarym końcu Europy. W dodatku praktycznie nie zatrzymujemy wód opadowych. Jeśli nic nie zrobimy, to z każdym rokiem skutki malejących zasobów wodnych będziemy odczuwać coraz dotkliwiej.

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj.